A może nad morze czyli dlaczego warto odwiedzić polski Bałtyk poza sezonem

Umówmy się – kiedy ktoś pyta nas o plażę i szumiące morze w tle, Bałtyk nie jest pierwszą destynacją jaka przygodzi nam do głowy. Zamiast niego od razu wyświetlają nam się przed oczami  majestatyczne Malediwy, orientalne Bali czy gorące piaski kalifornijskich wybrzeży rodem ze Słonecznego Patrolu.

Co więcej, obawiam się, że w takim zestawieniu ciężko byłoby Bałtykowi załapać się do pierwszej dziesiątki. No bo przecież woda lodowata, wiatr urywa głowę, no i pogoda jak podpinka płaszcza Burberry – w kratkę.

A jednak lubię Bałtyk i to bardzo. Pomimo mojego uwielbienia do moczenia tyłka w ciepłej wodzie to właśnie zawsze nad naszym rodzinnym morzem czuję się jak w domu. Zwłaszcza jeśli uda mi się ominąć wakacyjne tłumy.

Bo dla mnie swoją prawdziwą nieco surową, ale i magiczną naturę Bałtyk odkrywa poza sezonem. I właśnie wtedy warto go odwiedzić.

Dlaczego?

Sam na sam

Kocham, kocham, po prostu kocham pustą plażę. Za co? Wreszcie człowiek ją w ogóle widzi!

Bez setek parawanów, okopów jak przy inwazji na Normandię i przekrzykujących się plażowiczów, ma się szansę odkryć jej prawdziwe piękno.

Przyjrzeć linii brzegowej, poganiać mewy, poszukać bursztynów i po prostu pobyć sam na sam ze swoimi myślami w naprawdę fajnych okolicznościach przyrody.

Powietrze

Tak – spacer nad morzem to prawdziwa orgia dla płuc! Świeżuteńkie, nieskażone i pełne jodu powietrze rozpieszcza Twoje z początku zszokowane płaty płucne, a przy tym dotlenia każdą, nawet najmniejszą komórkę ciała.

Zwłaszcza teraz, poza sezonem, kiedy miejscowości pozbawione są dymu i spalin z aut pędzących na plażę turystów. Wreszcie możesz uciec z miasta, zostawiając za sobą chmurę smogu i nacieszyć się lekko uderzającą do głowy, porządną dawką zdrowego tlenu.

Zapach

Żadne morze na świecie nie pachnie tak jak Bałtyk! Nie mam pojęcia jak to się dzieje, ale ta wyjątkowa mieszanka powoduje, że chce się tu wracać i chłonąć.

I chociaż niektórzy nabijają się, że daje śledziem i zdechłą flądrą – ja tam stoję na stanowisku, że to mieszanka soli, chłodu północy i pewnej dozy surowości. Bo chociaż małe, nasze polskie morze ma dość mocny charakter.

Przestrzeń

Jako rodowity mieszczuch uwielbiam to uczucie, gdy wchodzę na puściutką plażę i nagle rozpościera się przede mną totalnie wolna przestrzeń.

Niebo nie mające końca, woda po horyzont i lekko poszarpane niedawnymi sztormami wydmy, trzymające w ryzach kilometry plaży. A do tego żadnej żywej duszy wokół.

To niesamowite jak wyzwalający potrafi być zwykły spacer wzdłuż brzegu, gdy zamiast ograniczających Cię zewsząd budynków, ulic i ścian betonu masz tylko bezmiar morza i piasek pod stopami. W takich momentach pojawia się to zabawne uczucie, że człowiek i natura to jedno, nawet jeśli ten człowiek na co dzień kocha miasto.

Dzikość

To niesamowite jak zmienne potrafi być morze. W jednej chwili spokojne, potulne i ciche, w mgnieniu oka może totalnie się odmienić, pokazując swoją nieokiełznaną naturę.

Wzburzenie, siła, potęga i dzikość, te wszystkie cechy doskonale pasują do Bałtyku, chociaż wielu z nas nie do końca docenia jego moc możliwości.

Kadry jak z bajki

Co jest zmorą każdego domorosłego fotografa, który próbuje zrobić boską fotkę? Ludzie włażący w kadr! Dlatego jeśli marzy Ci się sesja rodem z National Geographic postaw na morze poza sezonem!

Nie dość, że plażę będziesz mieć tylko dla siebie to masz jeszcze szansę na upolowanie naprawdę nietuzinkowych zdjęć!

Wschody i zachody słońca są równie piękne, lekko wzbudzone morze potrafi dać niesamowite tło, a dzięki prawie zerowemu zatłoczeniu plaży, podczas tzw. „golden hour” zdążysz na spokoju uwiecznić w świetle zachodzącego słońca calutką swoją rodzinę. I psa też!

Odkrywanie na nowo

Znasz to uczucie, że niby w danym miejscu już byłaś, wiesz to i owo, a nagle odkrywasz je zupełnie na nowo? I jak się okazuję z rymem 😉

Odwiedzając poza sezonem miejsca, które znasz tylko z wakacji masz szansę spojrzeć na nie z zupełnie nowej strony i znaleźć miejscówki, o których istnieniu nie miałaś pojęcia.

Bez tłumu wakacjowiczów i sezonowych straganów łatwiej dostrzec zabytkową architekturę, romantyczne zakątki lub odkryć knajpkę z fenomenalną lokalną kuchnią. Same plusy!

A Ty lubisz nasze rodzime morze? Masz swoje ulubione miejsca i porę roku na nadmorskie spacery czy może wolisz egzotyczne klimaty dalekiego południa? Daj znać w komentarzu i …… do zobaczenia nad morzem!

 

N.

Wszystkie zdjęcia w powyższym poście są wyłączną własnością nostesfromnorthwest.pl. Nie wyrażam zgody na ich przetwarzanie i kopiowanie.


Masz ochotę na więcej? Zajrzyj do innych fajowych postów! A jeśli chcesz być na bieżąco zapraszam do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie 🙂