Wakacje z AIRBNB – co mnie przekonało

Zastanawialiście się kiedyś co by było, gdybyście mogli wynajmować lokum w dowolnym miejscu na świecie w tak prosty sposób jak szukanie fajnych okazji na Allegro? Chwilka na przejrzenie zdjęć, przeczytanie opisu, potem rzucenie okiem na opinie, recenzje i ewentualne pytanie do sprzedającego…tfu… wynajmującego. Marzenie ściętej głowy?

Otóż nie! To właśnie AIRBNB – platforma, która przez ostatnie kilka lat wywróciła branżę turystyczną i hotelarską do góry nogami!

Co to za cholera?

Jakoś ominęło Was całe to szaleństwo i nie wiecie o czym wszyscy szepczą? AIRBNB to serwis pośredniczący pomiędzy ludźmi szukającymi lokum, a właścicielami mieszkań, apartamentów, chatek w górach, winnic, zamków, lochów i wszelkiej maści pomieszczeń, w których można się zaszyć. A uwierzcie, opcji jest tysiące i to na całym świecie.

notesfromnorthwest_wakacje_z_airbnb_opcje-min

Ciekawi Wam czemu mielibyście rezygnować z oferty hotelowej lub biur podróży na rzecz jakiś ludzi z neta?

Powód jest mega prosty – tutaj otrzymujecie o wiele bogatszą i szerszą ofertę, lokalizację często w miejscach, gdzie nie uświadczysz pojedynczego hotelu i to za lepszą cenę. Nie wiem jak Was, ale mnie to przekonuje! No i nie muszę bić się o bułkę czy parówki przy śniadaniowym bufecie z wygłodniałą szarańczą  ludzi, którzy w życiu szwedzkiego stołu nie widzieli. A to spory plus.

Jak to było ze mną?

Przyznaję bez bicia, że o platformie usłyszałam 1.5 roku temu od koleżanki. Sporo informacji pojawiało się także w naszej rodzimej blogosferze, m.in. u Andrzeja Tucholskiego czy Natalii Sławek z jestrudo.pl, a to poskutkowało dzikim pomysłem w mojej głowie by razem z Panem eM zaszaleć i przetestować tę formę podróżowania na własnej skórze.

Założyliśmy profil, poszperaliśmy w ofertach i całą naszą portugalską przygodę (np. w Porto) zaplanowaliśmy razem z AIRBNB. I wiecie co? Nie żałujemy. Ba! Jesteśmy zadowoleni tak bardzo, że właśnie finalizujemy tegoroczny wyjazd – a miejscówek będzie jeszcze więcej niż poprzednio.

Co więc nas przekonało do AIRBNB?

Cena a jakość

Za cenę pokoju w hotelu, który często w rzeczywistości „nieco” odbiega od zdjęć z katalogu biura podróży, możecie znaleźć genialny apartament z cudnym widokiem, kawalerkę wyjętą spod igły topowego dekoratora wnętrz lub czaderski domek rodem z wioski Hobbitów. Takie miejscówki naprawdę istnieją. Co więcej, są w pełni wyposażone we wszelkie udogodnienia i często o niebo lepiej wyglądające niż mikroskopijny pokoik hotelowy. A kasa ta sama lub mniejsza. I wi-fi jest za darmo.

Lokalizacja

Jeśli to za mało, dla niedowiarków dodam, że te wyżej wymienione miejscówki są najczęściej położone w dużo bardziej atrakcyjnym miejscu, niż standardowe hotele lub hostele, jest więc znacznie łatwiej dostać się do miasta. Nie musicie też polować na busiki/autobusy i inne cholery, które zabiorą Was ze strefy zsyłek turystycznych do najbliższej cywilizacji.

na zdjęciu most Vasco de Gama, Lizbona

Przykład? Nasze mieszkanko w Lizbonie leżało w samym centrum Belem, jednej z najpiękniejszych dzielnic stolicy Portugalii i jakieś 300 m w linii prostej od Pałacu Prezydenckiego. Chociaż może co ważniejsze, 350 m od najsłynniejszej cukierni tego kraju.

Być jak miejscowy

Ten punkt to w sumie kontynuacja poprzedniego. Skoro lokalizacja lepsza to często trafiacie do miejsca, które jest typowe dla miejscowych, co pozwala poczuć zupełnie inny klimat regionu, w którym się znajdujecie.

Zamiast tabunów ludzi w hotelowym basenie, możecie śmiało skoczyć na plażę, o której wiedzą tylko lokalni, zaprzyjaźnić się z panem z małego mercado na rogu i wypijać poranne espresso z Julio w pobliskiej knajpce. Takich rzeczy nie uświadczysz w molochu z gwiazdkami nad logo.

Grunt to znajomości

AIRBNB to nie tylko świetne lokalizacje to najczęściej także przesympatyczni ludzie, którzy  nie tylko wynajmą Wam pokój czy dom, ale także dadzą mnóstwo cennych wskazówek, podpowiedzą co warto zwiedzić, gdzie zjeść i jak najlepiej poruszać się po okolicy.

na zdjęciu świeżo upolowane, jeszcze cieplutkie ciacha  Pastéis de Belém

Gdyby nie nasi gospodarze w życiu nie udałoby nam się upolować słynnych Pastéis de Belém, bo kolejka po te ciastka ciągnie się kilometrami (trzeba wiedzieć, o której tam iść). Nie spróbowalibyśmy obłędnych lodów poleconych nam przez ich  12-letniego syna, no i nie mielibyśmy też pojęcia, że godzinę drogi od metropolii jest miejsce, gdzie zjeżdżają się najlepsi surferzy świata, a fale sięgają kilkudziesięciu metrów.

Zero ograniczeń

Góry, morze, jezioro, centrum wielkiego miasta, mały pokój, kilkuosobowe mieszkanie, w winnicy, na wsi, w stolicy – kompletnie, absolutnie nic Was nie ogranicza, o co ciężko przy standardowej ofercie biur turystycznych.

To z kolei otwiera nowe możliwości na spędzenie wakacji w kompletnie nowy sposób. Jedyne co musicie zrobić, to wybrać opcję, która najbardziej przypadnie Wam do gustu i wysłać wiadomość do gospodarza. I gotowe!

Turbo wrażenia

Gdyby wrażeń było mało, niedawno serwis uruchomił dodatkowe możliwości. Od teraz poprzez platformę możesz nie tylko znaleźć lokum, ale i ..rozrywkę i tu dopiero zaczyna się jazda! Oferty są praktycznie nieograniczone, a to sprawia, że Wasze wakacje mogą wejść na wyższy poziom!

Ugniatanie winka bosymi girami w Toskanii, nauka zawijania ryby w sushi w Tokio, lekcje aktorstwa na bulwarach Hollywoodu, zwiedzanie street artu w Londynie, robienie koziego sera w Gruzji czy wyprawa rowerowa we Francji – tak, to wszystko jest na wyciągnięcie ręki i czeka na Was na AIRBNB.

A wady?

Prawda jest taka, że nic nigdy nie jest idealne, zwłaszcza, gdy gdzieś po drodze trafimy na czynnik ludzki. Dlatego też i w tym przypadku polecam przyjrzeć się ofertom, przeczytać dokładnie opis i zwrócić uwagę na recenzje gości – to kopalnia wiedzy!

Jeśli w grę wchodzą podróże poza Polskę, nie da się ukryć, że znajomość języków jest dość istotna – najzwyczajniej w świecie musicie się jakość dogadać z gospodarzami 🙂 Ale, ale żeby była jasność. Nie musicie władać oksfordzką angielszczyzną, poziom komunikatywny w zupełności wystarczy.

I ostanie – płatność. Żeby bookować te wszystkie czaderskie miejscówki musicie mieć kartę kredytową. To dość oczywiste i typowe dla większości zakupów w sieci, ale wolałam być fair i powiedzieć to głośno.

A jeśli ją macie?

W takim razie droga wolna, wystarczy tylko wybrać kierunek!

Jeśli więc lubicie podążać własną ścieżką i odkrywać świat w swoim własnym stylu, to warto chociaż raz spróbować. Bo gdy raz wybierzecie AIRBNB, nic w bookowaniu noclegu nie będzie już takie samo!

A teraz najważniejsze pytanie, jakie plany na wakacje?

 

N.


jeśli podobało Ci się podróżowanie z AIRBNB, zostaw kciuka w górę i zerknij na inne, fajowe posty: