Viva Italia czyli życie po włosku

Nie wiem o sobie wszystkiego i pewnie jeszcze nie raz sama siebie zaskoczę, ale jednego jestem pewna na bank! W którymś z poprzednich wcieleń byłam Włochem i to na milion trylionów procent!Mam również podejrzenia, że ten mój Włoch to miał niezłe brzuszysko od tiramisu, w kieszeni zawsze kilka tortellini na czarną godzinę, a na pysku wielki uśmiech. A skąd ta pewność? Bo jak tylko ląduje na półwyspie Kozaczka to czuję się jak w domu! No cóż zrobić, po prostu uwielbiam ten kraj i tę energię, którą namiętnie wywożę stąd w walizkach, by starczyła mi na jak najdłużej.

Jak więc widzicie nie było innego wyjścia – w końcu musiało się to skończyć popełnieniem posta, a że od ostatniej wizyty szum disco italiano jeszcze nie zniknął z mojej głowy to mam wenę na całego 🙂 Nie przeczę, Włosi nie są idealni, a jako naród pełni sprzeczności, jednak coś w ich podejściu do życia pociąga mnie i kusi. A że przeprowadzka nie wchodzi w grę, postawiłam na inne rozwiązanie.

Oto zrobimy akcję KOPIUJ-WKLEJ w wersji deluxe i spróbujemy przenieść najlepsze zasady życia po włosku na nasze biało-czerwone podwórko.

Kto wie, może w tych prostych zasadach kryje się sekret La Dolce Vita?

La Semplicità

Przestań wydziwiać i ściągać z internetów przepisy na molekularną wersję wegańsko-afrykańskiej bryzy poranka zainspirowanej wschodnio-azjatyckim duchem plemion amazońskich (w wersji odtłuszczonej żeby była jasność), tylko postaw na prostotę, jakość i smak.

To właśnie te trzy słowa są kwintesencją kuchni włoskiej, która potrafi z zaledwie kilku składników wyczarować prawdziwe cuda, które sprawią, że Wasze podniebienie oszaleje. Panna cotta, risotto, szynka parmeńska, lody, słynne sycylijskie pomarańcze, pizza, spaghetti, tagiatelle, lasagna, ravioli, cannelloni, pannini, bruschetta, świeże zioła ….wymieniać dalej? A teraz serio….w większości tych dań składniki można policzyć na palcach jednej ręki i łatwo upolować je w sklepie. Za to smak – bezcenny.

La Passione

Co by nie mówić o włoskiej naturze, to z pewnością nie można im odmówić jednego – pasji! Bo jak się kochają, to rąk od siebie oderwać nie mogą, jak się kłócą, to talerze latają z szybkością USS Enterpise, a jak oglądasz z nimi mecz ulubionej lokalnej drużyny piłkarskiej, licz się z emocjami  równymi ostatniemu pojedynkowi FC Barcelony z PSG.

No właśnie, u nas za to prym wiedzie trzymanie emocji na wodzy i chłodna kalkulacja. Tylko czy warto tak się ciągle wewnętrznie tłamsić? Zaryzykujcie i spuścicie czasem bestię ze smyczy, a efekty mogą Was totalnie zaskoczyć! Tylko żeby była jasność, nie namawiam od razu do porannej wizyty u szefa i serwowania mu wszystkich żali do porannej kawy, chociaż z pewnością emocje sięgnęłyby zenitu 😉

Chodzi mi tu bardziej o to, by nie wstydzić się uczuć, całować jak się kocha, płakać jak boli i cieszyć jak dziecko, gdy serducho rozpiera radość. A przede wszystkim nigdy, przenigdy nie rezygnować ze swoich pasji. Bo tak naprawdę emocje w życiu są jak świeże zioła i przyprawy przy pizzy. Niby można ją upiec bez nich, ale smak nigdy nie będzie ten sam.

Lo Stile

Ten punkt jest dla mnie totalną zagadką! Naprawdę nie wiem jak oni to robią, ale to chyba trzeba mieć we krwi. Gdzie się nie spojrzysz, na młode dziewczęta z rozwianym włosem, starszego pana popijającego popołudniowe espresso czy business woman biegnącą na kolejne spotkanie – wszyscy bez wyjątku (no dobra może odrzucimy jakiś 1% na wyjątki od reguły) mają przeczaderską stylówę! Serio, serio!

Czasami to kwestia odjechanych butów, zadziornej torebki, ale często najzwyczajniej w świecie ciekawego sposobu zawiązania szalu lub oryginalnych okularów, za to efekt zawsze jest ten sam. Niby nic nadzwyczajnego, ot jeansy, koszulka, kurtka zarzucona na ramiona…a wrażenie końcowe jak z cholernego żurnala 🙂 Z drugiej strony co się dziwić nacji, która dała nam Gucci, Dolce& Gabana, Armani, Prada, Benetton, czy zawsze dobrze leżące na czterech literkach Diesel’e.

Il Riposo

Nie wiem czy też to zauważyliście, ale generalnie my Polacy mamy tendencję do spinania się na maxa i to w wielu dziedzinach jednocześnie. A Włosi? Włosi mają to, co warto zaimportować …więcej luzu! Nie zawsze musimy gonić za czelendżami, układać w głowie grafik zajęć na następne 5 lat czy planować miliard rzeczy, które trzeba jeszcze załatwić, bo inaczej świat legnie w gruzach.

Zamiast tego proponuję od czasu do czasu po prostu lekko odpuścić, bo serio wszechświat to zaakceptuje, a Wy będziecie mieć szansę złapać oddech. Idealną opcją jest zwyczajne…wypicie kawy w pobliskiej knajpce w pierwszych wiosennych promieniach słońca, spacer po mieście, zamiana auta na rower i przejażdżka do pracy, czy spotkanie ze znajomymi przy lampce wina.

I jeszcze jedno. To też świetna okazja, by odrobinę poluzować szelki i znaleźć w codzienności miejsce na zabawę i małe radości. No bo chyba nikt nie chce być ponurym, ciągle zrzędzącym zombie?

La Bellezza

Piękno to taka dziwna sprawa, bo każdy odbiera je inaczej. Dla jednych będzie to smukła brunetka w podkreślającej kształty sukience lub boski brunet w białej koszuli. Inni zawieszą wzrok na krwistoczerwonym Ferrari, którego nie zauważą pozostali, bo będą zajęci podziwianiem zabytków. Na pocieszenie powiem, że do którejkolwiek z grup zaliczacie siebie – we Włoszech znajdziecie takie widoki na bank!

Może to wrażliwość, którą w spadku po Michelangelo, mają we krwi, ale trzeba przyznać, że talent do tworzenia pięknych przedmiotów, budowli, aut czy ubrań jest powalający. Do tego wszystkiego Włosi pakują te cudeńka w delikatną nonszalancję i dużą dawkę klasy, sprawiając, że nie sposób przejść obok tego obojętnie.

I właśnie tego powinniśmy się uczyć, mamy przecież w Polsce genialnych architektów, świetnych projektantów i zasługujących na światową sławę designerów, którym brakuje tylko jednego – wsparcia od nas wszystkich. Warto uwierzyć w nasze polskie talenty i kreatywność, która ma szansę podbić cały świat, a być może nastanie ten dzień, gdy to Włosi szukając inspiracji odwiedzą nasz kraj. Może nie mamy polskiego odpowiednika Ferrari, ale niejedna blondynka mogłaby skraść włoskie gorące serce 😉

 

Co myślicie o włoskim podejściu do życia? Sprawdziłoby się na polskim gruncie? A może macie kompletnie inne włoskie doświadczenia?

N.


Przeczytaj także: