Sylwestrowy bilans czyli pożegnanie z 2015

Święta, Święta i po Świętach, a to oznacza tylko jedno – sylwestrową zabawę, karnawałowe szaleństwo i? No właśnie! Coroczne podsumowanie minionych 365 dni. Spójrzmy prawie w oczy, wszyscy dzielimy się na dwie frakcje, tych którzy to robią i tych, którzy to robią chociaż w życiu by się do tego nie przyznali 😉 Niestety obie grupy mają przy tym zasadniczy problem – my mamy zasadniczy problem. Szykując kreacje, piórka czy balowe maski na sylwestrowe hulanki, często uciekamy myślami do minionego roku i …i mamy do siebie pretensje. No bo obiecałam sobie, że schudnę 20 kg, że będę miał brzuch jak filmowy Thor, że opanuję 5 języków obcych, że wygram fartucha w kuchni, że poznam księcia z bajki i urodzę bliźnięta, że zamienię tego rzęcha z garażu na Lamborghini, że zostanę nowym Usainem Boltem, że dostanę się do zarządu firmy, przecież prezesa mijam na korytarzu już 3 rok! Przykładów są miliony i każdy z nas mógłby dopisać kilka własnych, czy jednak w tym wszystkim nie jesteśmy dla siebie samych zbyt surowi? Dzisiejszy, otaczający nas świat jest wystarczająco krytyczny i oceniający, nie musimy sobie dokładać samobiczowania wymierzonego w najczulszy punkt – no bo kto inny wie, co zaboli nas najbardziej, jeśli nie my sami?

Zamiast tego proponuję eksperyment, coś nowego. Być może tym, co lubią emocjonalne biczowanie, nie przypadnie do gustu, ale jak to się mówi No risk, no fun 🙂!

Bridget JonesCała zabawa polega na tym, by odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Ot tylko tyle i aż tyle, bo na miniony rok musimy spojrzeć z optymizmem, a szukanie pozytywów przychodzi każdemu o wiele trudniej, niż standardowe wytykanie własnych potknięć czy błędów.

Na początek, weźcie kartkę papieru, odpalcie edytor tekstu na laptopie lub notujcie na smartfonie, ważne by widzieć co się pisze. A teraz nie ma to tamto, do dzieła!

Pierwszy raz

Zacznijmy od wymienienia 2 rzeczy, które zrobiliście po raz pierwszy w tym roku. I bez wymówek, człowiek uczy się całe życie, a nowości próbuje na okrągło. Nie musi to być od razu podróż koleją transsyberyjską czy zdobycie Kilimandżaro, ale np. pierwszy zjazd na nartach, pierwsza lekcja salsy czy podjęcie wyzwania kulinarnego i zjedzenie potrawy, którą do tej pory omijaliście z daleka 😉

Duma bez uprzedzenia

Drugi punkt po części można połączyć z pierwszym, często bowiem jeśli zdobyliście się na odwagę by zrobić coś nowego, jesteście z tego dumni. Dlatego teraz, bez zbędnej skromności, wypiszcie 3 rzeczy bądź sytuacje, które podbudowały Wasze poczucie wartości. Może pokonaliście lęk i skoczyliście ze spadochronu lub mimo wrodzonej nieśmiałości wygłosiliście przemówienie przed salą pełną obcych osób? Zdobyliście pierwszy w życiu medal w ulubionej dyscyplinie, założyliście firmę chociaż wszyscy mówili, że na etacie jest łatwiej lub zaczęliście żyć bardziej asertywnie? Śmiało, dobrze jest docenić samego siebie.

Szczęście

Są takie momenty w życiu, gdy nie potrzeba nam nic więcej, jest dobrze i idealnie tak, jak jest. I o takie 3 chwile minionego roku mi chodzi. Kiedy byliście naprawdę szczęśliwi, pełni pozytywnych emocji i śmialiście się aż do łez. Może to pierwsza randka z ukochanym, szalony weekend z przyjaciółkami albo pobicie własnego życiowego rekordu w czymkolwiek. Każdy szczęście znajduje w czymś innym, a Wy?

Szał ciał

No dobra może nazwa podpunktu jest myląca, nie chodzi mi o cielesność, chociaż jak ktoś się uprze- nie zabraniam 😉 Proszę jedynie, byście wymienili teraz 2 najbardziej szalone, najbardziej zwariowane i zakręcone wspomnienia z tego roku, jakie przychodzą Wam do głowy. Mogą to być przygody, o których wiedzą tylko nieliczni wtajemniczeni, mogą być wtopy i wpadki, wygłupy, żarty sytuacyjne czy niesamowite wyprawy w zgranym gronie 🙂 Grunt, że jak o tym myślicie, to aż się mordka cieszy.

Klapa, nie-klapa

Każdy z nas miał w życiu sytuację, w której wszystkie znaki na niebie i ziemi zapowiadały katastrofę, a do definitywnej klęski brakowało ostatniego przyłożenia. I wtedy, chociaż szykowaliście się na najgorsze, jakimś cudem, jakimś małym ślizgiem sytuacja nagle diametralnie się zmieniała i wychodziliście na prostą, ba! Całość okazywała się sukcesem! To może być wielki projekt, nad którym pracowaliście kilka miesięcy a tuż przed oddaniem spalił się laptop, urodzinowa niespodzianka, której szykowanie szło jak po grudzie, czy nauka pierwszego tańca, który znienawidziliście jeszcze przed weselem – przypomnijcie sobie tylko jedną taką sytuację z tego roku. Sytuację, która wbrew wszystkim najgorszym wizjom, miała pozytywne zakończenie 🙂

Na  zawsze razem

Ostatni podpunkt jest odrobinę sentymentalny i bardzo osobisty. Każdy z nas ma taką swoją i tylko swoją kolekcję wspomnień, do których często wraca i które trzyma blisko serca. Zatem ostatnie zadanie na dziś – znajdźcie jedno wspomnienie z tego roku, które chcecie zachować przy sobie na zawsze. Coś wyjątkowego lub coś intrygującego, coś niezwykłego lub prostego, najważniejsze by to coś było po prostu Wasze.

No i po krzyku. Spójrzcie na spisane słowa i przeczytajcie całość raz jeszcze. Macie przed sobą przynajmniej 12 powodów, dla których ten rok był wyjątkowy i niepowtarzalny. I jakie wnioski? Nawet jeśli nie udało Wam się wywiązać ze wszystkich postanowień, wypełnić skrupulatnie planów i obietnic, czy osiągnąć tyle, ile chcieliście, to koniec końców 2015 nie był wcale taki zły, co? 🙂

A w 2016 może być jeszcze lepiej!

Zatem, do Siego Roku!

N.