Moc dwóch kółek czyli relacja z Maratonu wokół Jeziora Miedwie 2015

Dzisiejszy wpis to mała niespodzianka, bo tej formy jeszcze na Notes from North West nie było:) O relację z Jubileuszowego Maratonu wokół Jeziora Miedwie, który odbył się w ostatni weekend, poprosiłam bowiem przedstawiciela RidersClub Kijewo, jednej z najprężniej rozwijających  się amatorskich drużyn rowerowych w Szczecinie. Istnieją od prawie dwóch lat, a w swoich szeregach mają ponad 30 osób, które  swoje serca oddały dwóm kółkom, do tego stopnia, że w trakcie sezonu ich charakterystyczne stroje można wypatrzeć na zawodach i rajdach nie tylko w Polsce, ale i Europie. Specjalnie dla Was, jeden z Ridersów – Grzesiek, opowie o chyba najważniejszym rowerowym wydarzeniu w naszym regionie. No dobra, czas wykręcić kilka pytań!

NW: Emocje po sobotnim rajdzie już trochę opadły, a ja się zastanawiam, co takiego odróżnia ten właśnie wyścig od innych, odbywających się w Polsce? Ridersi pojawiają się na imprezach w różnych zakątkach kraju, jeździcie na Śnieżkę ,w Beskidy, Sudety, ale również w regionie bierzecie udział w wyścigach w Szczecinie, Gorzowie, Krośnie Odrzańskim. Jak na tym tle wypada Maraton wokół Jeziora Miedwie?

G: Miedwie to dla nas prestiżowa impreza. W zasadzie tutaj wszystko się zaczęło. To tutaj dwa lata temu powstała idea założenia, najpierw sąsiedzkiego, a dzisiaj już zrzeszającego kilkudziesięciu pasjonatów kolarstwa z całego Szczecina i okolic, klubu kolarskiego. W tym roku dołączyło do nas nawet kilka dziewczyn, które również biorą udział w wyścigach z wielkimi sukcesami. Trzeba dodać, że ich ambicją i determinacją można by obdzielić niejednego faceta.

A wracając do Miedwia – zawsze będziemy traktować ten wyścig wyjątkowo. W tym roku wzięło udział w sumie aż 21 Ridersów i Riderek. W zasadzie każdy poprawił swój czas z zeszłego roku, a 2 osoby stały nawet na podium.

NW: Ok, to może teraz parę słów o trasie, jaka nawierzchnia, są podjazdy? Czy trasa wymaga odpowiedniego przygotowania roweru?

G: W zasadzie trasa nie jest wymagająca. Każdy może ją przejechać, dlatego też w tym roku podczas X Jubileuszowego Maratonu na starcie stanęło i zostało sklasyfikowanych ponad 1600 osób! Większość trasy prowadzi asfaltowymi drogami, są dwa troszkę bardziej wymagające krótkie podjazdy, choć moim zdaniem największym utrudnieniem jest odcinek prowadzący po betonowych płytach, tzw. JUMBO, a to dlatego, że zawodnicy wyjeżdżają na trasę kategoriami wiekowymi i czasem bardzo trudno wyprzedzić zawodnika jadącego wolniej, ale który na trasę został „wypuszczony” wcześniej ze względu na swój wiek.

Co do roweru – to warto jedynie pamiętać o wyższym ciśnieniu w kołach, ze względu właśnie na trasę w większości prowadzącą drogami asfaltowymi.

NW: To wyścig tylko dla prawie zawodowców czy taki amator jak ja też dałby radę? Dodam, że jestem takim niedzielnym użytkownikiem roweru 🙂

G: Jak najbardziej mogę polecić ten wyścig, jako wyścig „dla każdego”. Trasa jest bardzo dobrze oznaczona, na trasie zlokalizowane są bufety, a w przypadku kiedy konieczne jest zejście z trasy z powodów technicznych lub innych, pomoc jest w stanie łatwo dotrzeć do zawodnika.

NW: Myślisz, że ta impreza ma szansę urosnąć do rangi jednego z ważniejszych tego typu wydarzeń w kraju?

G: Myślę, że ze względu na ilość startujących już do takiej rangi urosła. Zresztą świadczy o tym fakt, jacy goście pojawiają się na wyścigu i to w charakterze zawodników, jak i kibiców. W tym roku chociażby w wyścigu brał udział Bartek Huzarski z zawodowej ekipy BORA-ARGON 18, uczestnik tegorocznego Tour de France, który „wykręcił” rekord trasy, czego się można było spodziewać. W charakterze kibica i gościa honorowego przybył na imprezę również Zenon Jaskuła, wicemistrz olimpijski, wicemistrz świata w drużynie, zwycięzca etapu i zdobywca III miejsca w klasyfikacji generalnej Tour de France w 1993 roku, wielokrotny uczestnik kolarskich klasyków takich jak wcześniej wspomniany TdF, jak również Giro d’Italia, czy Veulta Espana.

NW: A co powiesz wszystkim tym, którzy stwierdzą, że może i by wystartowali, ale za bardzo nie ma w naszym regionie gdzie ćwiczyć, za mało ścieżek itp.

G: Oczywiście zawsze można sobie znaleźć wymówkę, aby nie wyjść pojeździć, pobiegać czy poćwiczyć na świeżym powietrzu, ale nie oszukujmy się, uważam, że w naszym regionie mamy piękne tereny do uprawiania sportu, nie tylko kolarstwa.  Przecież wokół samego Szczecina mamy usytuowane jedne z najpiękniejszych kompleksów leśnych w naszym kraju – z jednej strony Puszczę Bukową, a z drugiej Puszczę Wkrzańską, w których znaleźć można mnóstwo idealnych tras do treningów. Blisko jest również do wcześniej wspomnianego Jeziora Miedwie, Zalewu Szczecińskiego, no i oczywiście samego Bałtyku.

NW: No dobrze, tyle o wyścigach, ale tak serio, co daje Ci rower? Co sprawia, że wstajesz o 6 rano i zamiast wylegiwać się w łóżku, zakładasz kask i robisz ot tak, kilkadziesiąt km?

G: Szczerze powiedziawszy, nie ma dla mnie nic piękniejszego i dającego “pozytywnego kopa”,  jak zacząć dzień od treningu. Cóż może być lepszego od zaplanowania nowego dnia “w pięknych okolicznościach przyrody”, wierz mi każdego, niepowtarzalnego dnia. Poza tym śmiało można powiedzieć, że to naprawdę kształtuje charakter. Kiedyś mój świat składał się z problemów, które trzeba było rozwiązać. Teraz, są to raczej wyzwania , którym trzeba sprostać . Wierz mi, takie podejście naprawdę pomaga.

NW: A Ridersi? Jakie wyzwania przed Wami?

G: Szczerze powiedziawszy nie mamy sprecyzowanych planów. One się rodzą samoistnie. Z każdym rokiem kolarstwo w Polsce staje się coraz bardziej popularne, to też coraz więcej wyścigów różnych formułach jest organizowanych.

Zakładając klub większość z nas była nastawiona na typowe MTB. Dzisiaj już tak nie jest. Są pasjonaci Maratonów MTB, bardziej wymagających wyścigów w formule XC (trudne technicznie wyścigi na rundach), czy kolarstwa stricte szosowego.

W drużynie panuje wspaniała atmosfera, organizujemy wspólne wyjazdy nie tylko w Polsce, ale i za granicą. W tym roku chociażby część z nas była we Włoszech w Riva del Garda, mekce kolarstwa, nie tylko szosowego. Byliśmy również w Świeradowie Zdroju, gdzie kilka lat temu wspólnie z Czechami został stworzony fantastyczny system tras rowerowych MTB, zwanych potocznie singlami.

Warto by wspomnieć również, że wspólna pasja zrodziła wiele nowych znajomości. Przecież od dawien dawna wiadomo, że wspólne zainteresowania kreują najbardziej trwałe przyjaźnie. Poza tym, w RCK mamy członków którzy mają po dwadzieścia parę, jak również po kilkadziesiąt lat. Fantastyczne jest to, że w ogóle tej różnicy wieku się nie odczuwa. A jeśli chodzi o kolarstwo, to chyba to już nasz sposób na życie. Kiedyś Eddy Merckx, chyba najsłynniejszy kolarz, powiedział: “Ride as much or as little, or as long  or as short as you feel. But ride”. Jak to w życiu…

NW: Dokładnie! Dzięki za komentarz z pierwszej ręki. Całej ekipie Ridersów życzę kolejnych rekordów  tras i tytułów Kings of the Mountain na Stravie 😉 Gratuluję świetnej inicjatywy i wspólnej pasji.  Fajnie wiedzieć, że są wśród nas ludzie aktywnie pozytywnie zakręceni, którzy udowadniają, że jak się chce, to można!

Jeśli macie ochotę dowiedzieć się więcej o RidersClub Kijewo, zajrzyjcie tutaj.

N.