Majowy jogging na cztery łapy

To już chyba powoli tradycja, że raz w miesiącu na blogu królują psie mordki! Po raz kolejny postanowiłyśmy dołączyć do dość już zgranej drużyny amatorów biegania i miłośników psiaków w jednym! W tym miesiącu nastąpiły małe zmiany organizacyjne, bo  zbiórka była o 10 rano. Nie ukrywamy, że 2 godziny robiły sporą różnicę, także bramę schroniska przekroczyłyśmy kilka minut po umówionym czasie. Na swoją obronę zdradzimy, że nie tylko nam było trudno się przestawić i sporo osób pojawiło się jeszcze po naszym przybyciu.

Kiedy czekałyśmy na sygnał do startu, rozglądałyśmy się za swoimi psimi znajomymi. Tym razem nie było Rambo, także Filipek został na terenie schroniska. Pojawili się za to Misiek, nasz kompan z zeszłego miesiąca, słodka Tola czy urocza Parówka. Poznałyśmy również dwóch najlepszych kumpli z boksu, wyglądających jak bracia Dragona i Granata. Chociaż z początku wyglądali na wielkie niedostępne psiska, to wystarczyła sekunda by przekonać się, że to strasznie sympatyczne i przytulaśne miśki. Ostatnia akcja z karteczką na plecach “Pies, z którym biegnę szuka domu” również tym razem miała miejsce. Cieszymy się, że weszła już na stałe do biegowych spotkań z czterema łapkami.

A z kim my biegłyśmy tym razem? Dostałyśmy kawalera pod specjalnym nadzorem, wyglądem lekko przypominającego wilka – Alfika. Alfik to już senior, ale charakterny. Nie przepada za bliższym towarzystwem innych psiaków, stąd postanowiłyśmy odrobinę odłączyć się od grupy i biec lekko z tyłu. Naszemu nowemu przyjacielowi wybitnie to odpowiadało, mógł do woli wąchać i skubać wszelkie kwiatki i listki, zwiedzać krzaczki, zagajniki i wskakiwać w odnalezione w lesie kałuże.

Z racji lekko opóźnionego startu każdy z biegaczy wraz ze swoim towarzystwem biegł tym razem własnym tempem, a grupa dość mocno rozciągnęła się na długości całej trasy. Nie było też stałego postoju na Polanie Miodowej, ani też pod bramą Arkonki. Wynikało to również z faktu, że w tym samym czasie na terenie lasku Arkońskiego odbywał się bieg Szczecińskiej Ligi Biegowej.

Najważniejsze jednak dla wszystkich było to, że pogoda i tym razem nas nie zawiodła, a psiaki nie posiadały się z radości przemierzając kolejne kilometry. Widać było, że niektóre z nich czekały na taką okazję od dawna i cieszyły się z każdej sekundy przebywania na otwartej przestrzeni. Naszą uwagę przykuła ruda piękność Szajba, która przez pewien czas razem ze swoją opiekunką dziarsko towarzyszyła Alfikowi. Ta urocza suczka to istny wulkan energii i idealna kompanka dla aktywnie spędzającej czas osoby. Mamy nadzieję, że niedługo uśmiechnie się do niej szczęście i odnajdzie swój nowy dom właśnie wśród takich osób.

Nasz niedzielny poranek powoli dobiegł końca, chociaż przyznajemy po cichu, że razem z Alfikiem przez moment bałyśmy się, że pomyliłyśmy trasy. Na szczęście nasz seniorek wywąchał dobrą drogę i lekkim truchtem wróciłyśmy do schroniska. Wszyscy biegacze jeden po drugim wracali już z trasy i żegnali się ze swoimi pupilami. My też wytarmosiłyśmy naszego kudłacza na pożegnanie i obiecałyśmy, że wrócimy za miesiąc. Z tego co zauważyłyśmy, nie tylko my zdążyłyśmy się przyzwyczaić do niedzielnych poranków „pod psem” 😉 Ale czemu się dziwić, pomaganie przez bieganie, co może być przyjemniejszego?

Garść Informacji:

Organizatorzy: Wieczorne Bieganie w Szczecinie oraz Wolontariusze ze Schroniska dla Zwierząt w Szczecinie

Gdzie: Schronisko dla Zwierząt przy Alei Wojska Polskiego 247, Szczecin

 

Śledźcie uważnie naszego Bloga, bo na pewno będziemy dawać znać o terminie kolejnego biegu z psimi przyjaciółmi!

N&W.