Klasyki na Dzień Matki czyli kultowe teksty każdej mamy

Jest pewna instytucja na świecie, inna niż wszystkie. Dość dziwne, niby  rekrutacji nie ma(chociaż dzisiejsza władza mocno wspiera), ale babki same się garną jedna po drugiej. Fucha z pozoru świetna, z marszu umowa na stałe, obowiązki z grubsza znane i jeszcze można wyhaczyć urlopik extra!

Co to za praca marzeń i snów? Jak to co – Etat Matka!

Wymagania banalne – wystarczy połączyć specjalistę ds. zarządzania chaosem, z chirurgiem z SOR-u, dodać kucharza, panią od polerki powierzchni płaskich, animatorkę, zalać korepetytorem, doprawić umiejętnościami zaginania czasoprzestrzeni i czytania w myślach i voilà! Można zaczynać 🙂

Tak, tak, dzisiejszy wpis będzie o mamach i mamuśkach, bo zasługują na mega wyróżnienie, nie tylko od święta. Idąc tym tropem, postanowiłam wyciągnąć nieco wspomnień, przy okazji dobrze się zabawić i spojrzeć na ten etat z nieco z innej perspektywy.

Pogrzebałam więc w odmętach pamięci, odkurzyłam własne dzieciństwo i gotowe.

Oto przed Wami pewna, dość osobliwa lista klasycznych tekstów każdej mamy, która z pewnością przywoła w Was niejedno wspomnienie.

Ba! Powiem więcej – jak widać po latach coś tam w mojej główce zostało, a to oznacza jedno – koniec końców misja mojej zakończyła się sukcesem!

No dobra, zobaczmy co my tu mamy

Zrobisz jak uważasz, ale…

Za moich czasów…

Marsz do swojego pokoju

Co tam mruczysz pod nosem?

Zostaw ziemniaki, zjedz mięso

Jak Ty wyglądasz!

Nie będę z Tobą dyskutować

I kto to niby teraz posprząta?

Zostaw, to na Święta

Nie interesuje mnie co mogą twoje koleżanki, masz być w domu przed dziewiątą

A warzywa to kłują w zęby?

Pełna szafa ciuchów, a Ty ciągle w tym samym

Uważaj na… (w sumie na wszystko)

Nie ma nic słodkiego przed obiadem

A czapka gdzie?

I co ja mam z Wami zrobić?

Żeby nie było, że nie mówiłam

I oczywiście do kompletu

A nie mówiłam!

Zapnij się, bo zimno/wieje/pada

Nie obchodzi mnie kto zaczął, macie natychmiast się przeprosić!

I oczywiście na koniec kultowe

Liczę do trzech

 

I jak?  Brzmi znajomo?

Jasne, że tak, ale najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że część z Was sama jest już rodzicami lub tymi rodzicami niedługo zostanie. Jest więc całkiem możliwe, że zanim się obejrzycie, a kultowe teksty Waszych mam wrócą jak bumerang i znów padną. Tylko tym razem z Waszych ust!

I kto się będzie wtedy śmiał ostatni? Wiadomo, że Wasza własna rodzona Matka 😀

A tymczasem, może dorzucicie coś do listy?

P.S. Wszystkie mamuśki nawołuję do masowego buntu, wskakiwania na leżaki i zagonienia reszty rodziny do serwowania drinków z palemką! Drugi taki dzień zdarzy się za rok, więc korzystajcie na całego 😉

N.


Jeśli podobał Ci się ten post, zostaw lajka i zerknij na inne, fajowe wpisy: