Jogging na cztery łapy czyli jak czworonogi świętowały Narodowy Dzień Biegania

Myslimy, że nie zaskoczymy Was faktem, że ostatnią niedzielę spędziłyśmy aktywnie. Znów miałyśmy okazję pobiegać z czworonogami ze Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Szczecinie. Po ostatniej nauczce, że nie warto się spóźniać, tym razem przyjechałyśmy dużo przed czasem, by mieć szansę dostać psiaka do wspólnego treningu. Po przekroczeniu bramy Schroniska, ku naszemu pozytywnemu zdziwieniu, ujrzałyśmy naprawdę sporo ochotników do wspólnego biegania leśnymi ścieżkami z pieskami. W oczekiwaniu na naszego czworonożnego towarzysza treningu, przypatrywałyśmy się pieskom, które już znalazły „właścicieli” na niedzielny bieg. Od razu rzucił się nam w oczy niesforny Filipek. Niby dalmatyńczyk, niby terrier, naprawdę jedyny i niepowtarzalny! A do tego straszny słodziak! Dojrzałyśmy również znanego nam już Rambo, który tym razem wybrał do wspólnego biegu dwie bardzo sympatyczne panie. Oczywiście ucieszyłyśmy się na jego widok, ale też lekko zmartwiłyśmy. Miałyśmy cichą nadzieję, że od czasu ostatniego biegu uda mu się znaleźć dom. Jeszcze przed wybiegnięciem zdążyłyśmy poznać przeuroczego psiaka… Parówkę! Naprawdę na jego widok wszystkim pojawiał się uśmiech na twarzy. Przesłodka była także jego biegowa opiekunka – kilkuletnia dziewczynka, która razem z mamą postanowiła pomagać pieskom i biegać razem z nimi. Dziewczynka świetnie sobie radziła, jadąc koło mamy na rowerku!

Długo nie czekając i my dostałyśmy naszego kompana na czterech łapkach – Miśka. Nie był to wcale Miś Uszatek ze znanej bajki, wręcz przeciwnie. Psiak tak się cieszył, że za chwilę będzie mógł pobiegać na wolnej przestrzeni, że z początku, z lekkim trudem udawało nam się utrzymać go na smyczy. Dał nam nie lada rozgrzewkę swoim „małym” poruszeniem przed startem. Na jego aktywność kompletnie nie miał wpływu fakt, że Misiek to już dojrzały pies, a jego czarny pysk zaczęła przyozdabiać szpakowata sierść.

Bardzo trafną ideą wolontariuszy ze Schroniska było przypięcie do pleców każdego uczestnika biegu, któremu przydzielono czworonoga karteczki z napisem „Pies, z którym biegnę szuka domu”, naprawdę super pomysł! Przynajmniej teraz osoby spacerujące, biegające czy jeżdżące na rowerze lub rolkach po lasku Arkońskim będą wiedzieć, kim jest zorganizowana grupka osób przebiegająca ścieżkami Arkonki raz w miesiącu.  Może akurat komuś wpadnie w oko jakiś piesek i postanowi dać mu dom.

Gdy już wszyscy trzymali na smyczy czworonożnego kompana ruszyliśmy na trening. Pierwsze 300 metrów z naszym Miśkiem było niczym wyścig z czasem, na szczęście psiak szybko się uspokoił i już w wolniejszym tempie można było biec leśnymi ścieżkami Arkonki. Biegnąc w grupie, dojrzałyśmy nikogo innego jak naszego Porterka (Blogerka), którego przydzielono nam na pierwszym treningu. Bardzo się ucieszyłyśmy, ale w tym samym momencie jeszcze bardziej zmartwiłyśmy. Jak pisałyśmy ostatnio, Porter znalazł dom, jednak właściciel zwrócił go po niespełna dwóch miesiącach do Schroniska. Niestety jak nam powiedzieli Wolontariusze takie sytuację się zdarzają i oni są na to przygotowani. Niektórzy po prostu, nie przemyślawszy dobrze decyzji o adopcji psiaka, rezygnują. Zdarzają się też osoby, które zamiast oddać pieska  Wolontariuszom, po prostu przywiązują go w nocy do bramy Schroniska. To bardzo smutne, lecz niestety prawdziwe. Na pocieszenie dodamy, że szczecińskie Schronisko ma powód do dumy –  przez ostatnie dwa lata liczba piesków szukających domu zmniejszyła się o prawie 2/3! Obecnie przebywa w nim niecałe 100 psiaków. Poza tym drugą kwestią jest to, że coraz więcej osób przychodzi, by pobiegać ze zwierzętami ze Schroniska. To naprawdę miłe, że tak wiele ludzi chce poświecić swój wolny czas dla tych uroczych czworonogów, które chociaż na chwilę będą mogły poczuć wolność w łapkach.

Wracając do biegu, standardowo zrobiliśmy sobie przerwę na Polanie Miodowej. Przyznamy, że tym razem pogoda nas rozpieszczała! Była wręcz idealna na bieganie, nie za gorąco, nie za zimno i bardzo słonecznie. Widać było, że trening nie tylko przysparzał radości czterem łapkom, bo humory dopisywały wszystkim uczestnikom. Nawiązywały się nowe znajomości, znacznie łatwiej się rozmawia, gdy człowiek nie jest owinięty w szaliki i czapki jak to było na pierwszym biegu. Luźna i przyjacielska atmosfera sprawiała, że każdy chętnie podchodził i zamieniał kilka słów. Tutaj poznałyśmy też wielkiego, kudłatego przystojniaka Bolta. Bolt to doświadczony przez życie psiak, który od małego tuła się po schroniskach i nadal szuka kogoś o wielkim sercu. A jest do czego się przytulać – wypróbowałyśmy!

Dobiegając do polanki przy kąpielisku Arkonki tym razem, nie było pamiątkowego zdjęcia gdyż.. mała sesja była na początku. Znany wśród biegaczy fotograf Jarek Dulny cyknął uczestnikom i psiakom naprawdę kilka fajnych ujęć. Mamy nadzieję, że osoby je przeglądające postanowią albo przyłączyć się do następnego treningu, a może co ważniejsze wypatrzą na zdjęciach i przygarną któregoś czworonoga pod swój dach.

My na trasie oprócz Miśka, Filipka, Rambo, Parówki, Bolta i Porterka, poznałyśmy także innych milusińskich. Prześliczną Lenę, której futerko było koloru karmelu, mega aktywnego Actimela, czy skradającego wszystkie serca Orange.

Tym bardziej, ciężko się było rozstać z pieskami. Pozostaje tylko mocno trzymać kciuki, aby do następnego biegu jak najwięcej z nich znalazło swoich nowych właścicieli i własny dom!

Garść Informacji:

Organizatorzy: Wieczorne Bieganie w Szczecinie oraz Wolontariusze ze Schroniska dla Zwierząt w Szczecinie

Gdzie: Schronisko dla Zwierząt przy Alei Wojska Polskiego 247, Szczecin

UWAGA!!!

Następny bieg odbędzie się 17 maja w godzinach 10:00 – 11:00.

My będziemy na pewno, a Ty? 🙂

 

N&W.