Jesień na pełnej mocy

Nie macie czasami tak, w taki dzień jak dziś, gdy wychodzicie do pracy – jest ciemno, wracacie z pracy – jest ciemno, najchętniej nakrylibyście głowę kołdrą i obudzili się na wiosnę? Za oknem tylko deszcz i błoto, jakieś pieruńskie cyklopy czy inne cuda, targają człowiekiem na wszystkie strony, gdy tylko wyjrzy zza drzwi, a do tego zimno, buro i ciągle chce się jeść. Słodkie. Dużo. Zresztą nie musi być słodkie, byle dużo. No tak, jesień pełną gębą lub może z pełną gębą 😉 To właśnie ta pora roku jest najmniej lubianą i sprawia, że masz ochotę przełączyć się na tryb STAND BY i najzwyczajniej w świecie wszystko przeczekać.

A wcale nie musi tak być. Weź kocyk, złóż go grzecznie w kosteczkę, odłóż na brzeg kanapy i ruszaj przed siebie. Nie daj sobie samemu wmówić, że zwykła gorsza pogoda czy wcześniejszy zmrok może Cię w jakiś sposób ograniczać. Wręcz przeciwnie, wyciśnij z jesieni ile się da!

Odkurz plany

Przyznajmy to otwarcie, każdy z nas ma swoje plany, zamiary, harmonogramy, co, kiedy i jak chciałby/chciałaby zrobić, czego spróbować. I pewnie nie skłamię też mówiąc, że większość z nas najczęściej na tych planach poprzestaje:) Miliony piętrzących się obowiązków, ciągłe zadania i terminy nie dają przez cały rok chwili wytchnienia.

A może właśnie teraz, w długi jesienny wieczór warto zadać sobie pytanie: Co od dłuższego czasu chodzi mi po głowie? Co tak naprawdę mam ochotę zrobić?

Spróbuj czegoś nowego

Być może okaże się, że od dawna skrycie marzysz o kursie krav magi, albo zajęć z krawiectwa, ale jakoś nigdy nie było po drodze. No i trochę samozaparcia i odwagi brakowało. Jesień to doskonały czas, by odkopać w sobie głęboko schowaną po lecie energię do działania i rozpocząć nową przygodę. Zanim się obejrzysz, już wciągniesz się po uszy.

Nie wiesz co wybrać? Języki obce, zajęcia plastyczne, sport, muzyka, kurs barmański, prawko, szkolenia zawodowe…. Możliwości są praktycznie nieograniczone, jedyne co potrzeba to chęci. I nie martw się, że nie dasz rady, przecież od dziecka jesteśmy zaprogramowani, żeby zaczynać naukę właśnie jesienią 😉

Znajdź czas dla siebie

Wróciłeś/wróciłaś z pracy lub uczelni i siedzisz w domu, jakoś nikt z rodziny nie dzwoni, żadnych zaproszeń od kumpli na piwo, cisza na Messengerze. Wszyscy zaszyli się w zaciszu ciepłych domów, a Ty kręcisz się po mieszkaniu nie mogąc znaleźć sobie miejsca. Cudownie! To właśnie ten moment, to jest ta chwila – Twój czas tylko i wyłącznie dla siebie!

I co jest w tym najlepszego? Możesz z nim zrobić co Ci się żywnie podoba. Może obiecywana sobie od 3 miesięcy codziennie rano po przebudzeniu, poobiednia drzemka? Albo powrót do niedoczytanej podczas urlopu książki? Chyba w żadnym innym okresie lektura nie smakuje tak dobrze, jak teraz, gdy za oknem mgła rodem z Londynu.

A może wolisz nadrobienie zaległości  filmowych lub po prostu długą, relaksującą kąpiel? Dodam tylko, że ta opcja ma również wariant rozszerzony, w którym można zaprosić do współudziału jakiegoś gagatka 😉

A co z postanowieniami noworocznymi?

To nie będzie miłe, a raczej bezczelne pytanie, ale co tam – Jak tam Wasze postanowienia noworoczne? Nadal na papierze, na zgniecionej i schowanej głęboko kartce, a może na półce pt. Wieczne Kiedyś?

W sumie to co mi odbiło, by w listopadzie o to pytać, skoro większość z nas wszystkich zarzuca noworoczne plany koło połowy lutego. Ta najwytrwalsza grupa walczy dzielnie gdzieś do wakacji, a odpuszcza dopiero w pełnym słońcu, a tylko nieliczne jednostki po cichutku krok po kroczku dochodzą do celu. Ja zatem, jako przedstawiciel pierwszej, najliczniejszej grupy do niej właśnie się zwracam – hej! Jest jeszcze czas!

Kto powiedział, że wszystko trzeba osiągnąć do maja? A czemu nie w listopadzie lub grudniu? Jest jeszcze mnóstwo cennych godzin i dni do działania. Nie zarzucaj tematu, bo już za 1,5 miesiąca będziesz mieć nową listę. Sięgnij po tę tegoroczną i zweryfikuj punkty. Część z nich pewnie dziś Cię rozśmieszy, przy części zastanowisz się, co autor w ogóle miał na myśli (to normalne, biorąc pod uwagę, że większość z list powstaje w akompaniamencie noworocznego „zmęczenia” :P).

Być może jednak okaże się, że kilka z postanowień można jeszcze wprowadzić w życie i wykorzystać długie wieczory na ich realizację. Warto zawalczyć bo jestem pewna, że nic nie wprawi Cię w równie szampański noworoczny nastrój, jak fakt, że w tym roku Ci się udało!

Ciesz się.. klimatem!

Zimno, wieje, z ust leci para, a z nieba coś mokrego. To jakby deszcz przepuszczony przez chmurzastą maszynkę do mielenia, tworzy mikroskopijne wredne odłamki wilgoci przylegające do kurtek, wsiąkające we włosy i twarz. Uroczo!

A ja myślę, że to jest właśnie w jesieni wyjątkowe. Ten klimat rodem z jakiegoś dreszczowca, ciemne ulice rozświetlone mlecznym światłem latarni, mgła snująca się po mieście, szelest liści i stukot kropli o parapet, gdy zanurzasz nos w ukochanej książce. To, że każdego dnia kolory liści zmieniają barwę, a w Szczecin w ten czas pachnie wyjątkowo intensywnie czekoladą.

Możesz biegać po kałużach w kaloszach, możesz spacerować po kolorowym lesie, możesz wcinać pieczone kasztany, możesz rozgrzewać się grzanym winem w towarzystwie przyjaciół.

W sumie…

Jesienią da się robić wszystko, wystarczy chcieć 🙂

N.