Grande festa czyli 8 powodów, dla których warto odwiedzić Bolonię

Jakie miasto przychodzi Wam do głowy, gdy pomyliście o pięknej Italii? Majestatyczny Rzym, romantyczna Wenecja, tłoczny Neapol czy może małe winne miasteczka rozsiane po Toskanii? Dla mnie od kilku lat tym miastem jest ….Bolonia! Wybór dla niektórych może być dość zaskakujący i przyznaję, że sama odkryłam ten kierunek dopiero 3 lata temu. Odkryłam i wpadłam po uszy! Moc architektoniczno-historycznie-kulinarnych doznań sprawia, że z każdej wizyty wracam z nowym ulubionym punktem na mapie miasta i ….kilkoma dodatkowymi gramami „wspomnień” po włoskich ucztach 😉

Jeśli zatem szukacie pomysłu na Majówkę lub macie ochotę na weekendowy wypad z przyjaciółmi, przed Wami 8 powodów, dla których warto obrać kierunek na Bolonię!

 

-1-

Czerwone Dachy

To określenie idealnie oddaje klimat starego centrum Bolonii. Ceglany kolor dachówek pokrywających historyczne kamienice, labirynty wąskich uliczek poprzecinanych gdzieniegdzie uroczymi placykami i charakterystyczne arkady ozdobione malowidłami sprzed kilku wieków, to tylko niektóre z powodów, dla których warto przemierzać starą część miasta piechotą. Fajnie jest zagubić się choćby na chwilę wśród licznych straganów pełnych świeżych warzyw i wystaw uginających się od lokalnych specjałów, które przeplatają się z butikami największych kreatorów mody. Piękna mieszanka mody i smaków, ale w końcu to Włochy!

notesfromnorthwest_bolonia9

-2-

Urok historii

Stolica regionu Emilia-Romania to miasto, którego historia sięga aż (!!!)IV wieku p.n.e., a stare budowle kryją wiele tajemnic, stąd miłośnicy Indiany Jonesa czy opowieści rodem z książek Dana Browna, z pewnością znajdą tu coś dla siebie. A do zwiedzania jest naprawdę wiele. Najstarszy na świecie, słynny Uniwersytet Boloński, w którego murach przesiadywał sam Mikołaj Kopernik, przepiękna Katedra św. Piotra, wieża Asinellich, na której szczyt prowadzi aż 498 schodków, czy Bazylika św. Stefana,  będąca niezwykłym połączeniem 7 świątyń jednocześnie, to tylko namiastka czekających na Was zabytków. Dla tych, którzy wolą bardziej męskie rozrywki, polecam Museo Ducati, gdzie czekają Was prawdziwe sportowe emocje, w tym zwiedzanie fabryki tej kultowej marki motorów.notesfromnorthwest_bolonia8

-3-

Czarna magia

Punktem koniecznym do zaliczenia w Bolonii jest espresso wypite na głównym placu starego miasta, Piazza Maggiore w towarzystwie słynnej fontanny z lekko roznegliżowanym posągiem Neptuna. Tu życie tętni na okrągło i chociaż trudno o chwilę względnego spokoju, to głębia i aromat czarnego złota w cenie 2,00€ za filiżankę sprawi, że wszystko inne przestanie mieć znaczenie.notesfromnorthwest_bolonia4

-4-

Pasta i basta!

I tu dochodzimy do punktu, w którym muszę coś wyznać. Kuchnia w Bolonii nie jest dobra, ani nie jest fajna. Tutaj każda kolejna potrawa to istne szaleństwo, eksplozja smaków, zapachów i barw w prostej i piekielnie pysznej formie. Jeśli jesteście na diecie, unikajcie jak ognia tego miasta! Nie odwiedzajcie go, jeśli dbacie o linię, tu nie da się nie jeść. Wróć…. Tu jak raz spróbujesz, przepadasz bez reszty 🙂 Zwariowałam? Bynajmniej! Bolonia to stolica tortellini, lasagne, wreszcie stąd pochodzi moje ukochane tagiatelle con ragù (pierwowzór naszego spaghetti bolonese). Miłośnicy mięsa totalnie zwariują na punkcie tutejszej mortadeli (najlepsza we Włoszech), szynek prosciutto cotto i coppa, a każdy kto spróbuje parmigiano reggiano nie opuści miasta bez przynajmniej kilku kawałków tego sera w plecaku.notesfromnorthwest_bolonia7

-5-

Z ramą za pan brat

Kiedy pierwszy raz pojawiłam się w Bolonii uderzyła mnie jedna rzecz. W ścisłym centrum mnóstwo jest małych, zgrabnych aut, ale tak naprawdę królują tu rowery! Nowe, stare i obdrapane, damki, kolarzówki i holenderki, na każdym kroku natraficie na całe tuziny „zaparkowanych” dwukołowców. Co więcej, jeśli tylko macie ochotę zwiedzać miasto z siodełka, bez trudu znajdziecie nie tylko wypożyczalnię standardowych rowerów, ale dla tych mniej aktywnych – z napędem elektrycznym!notesfromnorthwest_bolonia3

-6-

Mroźne niebo

Moje małe wielkie odkrycie. W lekkim oddaleniu od głównego placu miasta, znajduje się bardzo niepozorna, niewielka rodzinna lodziarnia. Niby nic wielkiego, punkt jak ich wiele. Dopóki nie spróbujecie lodów. Wystarczy sekunda, jeden kęs a pokochacie to miejsce na zawsze! Sekret Il Gelatauro polega bowiem na wyborze naturalnych i ekologicznych składników i łączeniu ich w niebiańskie smaki. Sycylijskie pistacje, kwiat jaśminu i bergamoty, migdały, głębia czekolady – tu zapomina się o kaloriach i rozkoszuje słodką chwilą!notesfromnorthwest_bolonia1

-7-

Pomarańczowe orzeźwienie

Czym jeszcze smakuje Bolonia? To mieszanka słonecznej lekkości, połączona z radosnymi bąbelkami – jednym słowem pomarańczowe szaleństwo w postaci Aperol Spritz! Ten pyszny drink łączący aperitif, prosecco i wodę gazowaną wprawi Was w dobry humor, nawet w pochmurny dzień!

notesfromnorthwest_bolonia2

-8-

Luciano Pavarotti

No dobrze, to z mojej strony małe oszustwo. Ostatni punkt, o którym piszę nie leży w Bolonii, a w oddalonej o niecałe 60km Modenie. Po co więc zawracam Wam tym głowę? Bo jeśli kochacie muzykę i dobre jedzenie, to warto! To właśnie w tej malowniczej okolicy mieszkał jednej z najlepszych tenorów świata – Luciano Pavarotti. I to tu organizował słynne koncerty charytatywne Pavarotti & Friends, których transmisję wszyscy oglądaliśmy w tv z wypiekami na twarzy. I chociaż mistrza nie ma już pomiędzy nami, to w należącej do rodziny Pavarottich willi, nadal funkcjonuje restauracja w której niegdyś przesiadywał wraz ze swoimi gośćmi – Bono z U2, Mariah Carey, Celine Dion, Paulem McCartneyem, Eltonem Johnem czy Ericem Claptonem.

notesfromnorthwest_bolonia12

Powinnam się jednak poprawić. W przypadku tego miejsca słowo „funkcjonuje” to za mało, to bowiem jedna z najlepszych restauracji w jakiej kiedykolwiek udało mi się być. Serio. Europa 92 to miejsce, które zahipnotyzuje Was od pierwszej chwili. Wystrój i panująca aura to jedno, ale to jedzenie gra tu główną, i warto to podkreślić, wyborną, rolę! Prostota składników połączona z kunsztem kucharza to po prostu mistrzostwo galaktyki warte wszystkich gwiazdek Michelin! Gdy tylko spróbujecie pierwszych kęsów, piekielna machina wariacji smaków pochłonie Was bez reszty. Tym bardziej, że lokal słynie w okolicy z naprawdę nieprzyzwoicie pysznych deserów. Jeśli więc, tak jak ja, jesteście ciasteczkowymi skrytożercami, po prostu zwariujecie na widok dwóch stołów zastawionych samymi słodkościami.  Niekwestionowanym królem z pewnością jest tu tort mascarpone, który podawany z dwoma rodzajami sosów, zawładnie w ułamku sekundy Waszym podniebieniem i …sercem!

notesfromnorthwest_bolonia5

 

I co Wy na to? Czy po tym wszystkim nabraliście ochoty poszukiwanie smaków Bolonii? Skusiłam Was do dodania jej do listy kierunków wartych podróży? Jeśli chcielibyście na własnej skórze i podniebieniu przekonać się, że to naprawdę wart zachodu region Włoch, poniżej znajdziecie kilka porad dotyczących wyprawy do tego smacznego miasta.

A może mieliście już okazję odwiedzić Bolonię i macie swoje własne, ulubione miejsca, warte polecenia?

 

Garść Poradnotesfromnorthwest_bolonia11

Podróż: Najszybciej i najwygodniej jest dostać się do Bolonii samolotem. Tutaj jednak nie będę ukrywać, dobrze jest troszkę poszukać, żeby znaleźć odpowiednie dla nas połączenie. Opcji jest kilka, nie tylko wylot z Berlina i przylot na lotnisko Marconii w Bolonii. Warto też zwrócić uwagę na opcję lotu do Mediolanu, ze względu na większą liczbę połączeń. Stąd do Bolonii jest przepiękna autostrada, dzięki której w 1.5h będziecie na miejscu. I chociaż pojawia się kwestia wynajmu auta – naprawdę warto!

Jeśli wylądowaliście na Marconi Airport, to dzięki specjalnej linii autobusowej BQL w 20-30 minut dostaniecie się do centrum miasta. Koszt biletu, który można kupić u kierowcy to 6,00€. Autobusy kursują od 5.00 rano do północy, co 15-20 minut.

Przydatne wskazówki: Warto zaopatrzyć się w mapę centrum miasta, w której oznaczone są strefy parkingowe. Jak się przekonałam na własnej skórze, to dość istotne. Jeśli zostawisz auto w strefie ograniczonego ruchu (ZTL) grozi Ci spory mandat, który dotrze z łatwością do Polski. Wbrew pozorom strefy nie są zbyt dokładnie oznaczone, dlatego najlepiej zostawić auto poza murami starego miasta, na jednym z dostępnych parkingów. Ceny parkingów wahają się od 0,60 – 2,40 € za godzinę.

Warto również rozważyć zakup Bologna Welcome Card w cenie 20,00€ (lub 18,00€ przez Internet), która jest ważna 48 godzin i uprawnia do wielu zniżek, w tym do 10 największych muzeów w mieście, a także wielu sklepów i restauracji. To spora zaleta, jeśli macie w planie skosztować wszystkich lokalnych specjałów 🙂

 

Arrivederci! Buon viaggio!

N.

PS. Specjalne podziękowanie dla #gregonthebike, za udostępnienie mi niektórych fotek ze swojego boskiego iPhone 6 🙂


Zerknij także na posty: