Być jak Harry Potter

Czasami natchnienie nachodzi nas w najmniej oczekiwanym momencie. Ostatnio, wtulona w kubek z gorącą herbatą, przypadkiem natknęłam się w TV na film Harry Potter i Książę Półkrwi.Nie ukrywam, że produkcję jak i pozostałe części widziałam już nie raz, ale jakoś tak dałam się wciągnąć w mroczny klimat Hogwartu. Śledząc losy bohaterów przemierzających ciemne korytarze magicznej uczelni, co rusz zerkałam za okno. Tu ciemno i tu ciemno, tu mgła i tu jakoś tak niewyraźnie. W sumie przez ostatnie dni pogodą nie odstawaliśmy zbytnio od scenerii znanych z powieści J.K. Rowling. Tym bardziej, gdy na ekranie po raz kolejny padło jakieś zaklęcie, wyobraźnia zaczęła mnie lekko ponosić…

Cholera, fajnie byłoby w dorosłym życiu móc rozwiązywać pewne problemy i zagwozdki za pomocą jakiejś wypasionej różdżki i kilku słów. Swoją drogą, z tych różdżek to pewnie byłby niezły biznes, salony z najnowszymi modelami, kampanie świąteczne, promocje znane nam dziś z reklam sieci komórkowych. Do tego kolorowe pokrowce, sakiewki, silikonowe obudowy…byłby istny szał 😉 Ale to wszystko, to nic.

Wyobraźcie sobie, jak diametralnie zmieniłoby się życie przeciętnego Mugola*, gdyby jednym zbitkiem słów mógł zmienić rzeczywistość?!!  Absurdalne i niedorzeczne?

Oczywiście i to jak, ale czasami warto pomęczyć odrobinę szare komórki i sprawdzić swoją wyobraźnię. Ja na przykład ćwiczenie swojej ukończyłam z gotową listą zaklęć, które na co dzień wiele by ułatwiły.

Zresztą, sami sprawdźcie, co by się stało po wypowiedzeniu danych słów…

X-esuss Manducare! Możesz jeść i nie tyć!

Ha! Bądźmy szczerzy, to właśnie o tym, a nie o muskularnych książętach na białych rumakach, marzą skrycie kobiety. Móc bezkarnie zjeść poobiedni deserek lub kilka ciasteczek do kawy, nie liczyć batoników czy cukierków. To zaklęcie byłoby istnym wybawieniem od ciągłego nękania się wyrzutami sumienia dla ładniejszej połowy ludzkości 😉

Zresztą coś czuję, że i panowie nie raz skusiliby się na takie rozwiązanie, zwłaszcza po nocnych eskapadach na kebabik, rollo lub frytoburgera.

Somnium Biggesto! Wydłużanie snu!

Każdy poranek jest taki sam u większości osób. Dzwoni budzik, dzwoni drugi raz, powoli zwlekasz się z łóżka niczym Zombie i siadając na jego krawędzi, po raz setny w tym miesiącu obiecujesz sobie w duchu, że następnej nocy WRESZCIE się wyśpisz.

A potem mija dzień, noc i budzik  znów Cię atakuje o nieludzko wczesnej porze. A wystarczyłyby tylko te dwa proste słowa i noc wydłużałaby się w czasie, byś Ty mógł jeszcze na chwilkę przytulić głowę do poduszki 😉

Tersusum Ordinito! Sprzątnięte na zawołanie!

To zaklęcie z pewnością przypadłoby do gustu wszystkim perfekcyjnym paniom domu. Hmm, a może właśnie tym mniej zdeterminowanym do segregowania skarpetek według klucza kolorystycznego? Grunt, że po wypowiedzeniu wszystko wracałoby na swoje miejsce, czyściutkie, złożone, uprasowane, wypucowane, a Wy moglibyście zająć się tym, na co mieliście ochotę od dawna, a nigdy nie starczało Wam czasu.

Mamonello Estencionale! Cudowne rozmnożenie w portfelu!

Intuicja mi podpowiada, że ten zwrot byłby w codziennym i to bardzo częstym użyciu 🙂 Zaklęcie zatem nie wymaga zbytniego komentarza bo i tak większość z nas rozmyśla teraz, jakie ze swoich skrytych zakupowych marzeń, spełniłoby w pierwszej kolejności.

Momentus Prohibere! Zatrzymać chwilę!

Są w życiu takie momenty, kiedy jedyne czego chcesz, to zatrzymać tę daną chwilę na dłużej. Wstrzymać czas, choćby na kilka minut. Powody mogą być różniaste. Być może Twoje dziecko po raz pierwszy w życiu uśmiechnęło się do Ciebie, być może właśnie Ktoś wyjątkowy poprosił Cię o numer telefonu, być może właśnie pokonałeś sam siebie i osiągnąłeś swoją życiówkę lub właśnie patrzysz na przepiękny wschód słońca.

A może właśnie Ktoś doprowadził Cię do szewskiej pasji lub za wszelką cenę udowadnia, że zasługuje na cios prosto w nos? Dwa słowa i wszystko stanęłoby w miejscu, a Wy moglibyście …no właśnie. Tutaj byłby czas na dowolność formy i wyrazu – wszystko według uznania 🙂

Doggus Volante! Samospacer!

Każdy właściciel czworonoga, chociaż może się nie przyznawać, zna dobrze ten szczególny moment, o którym piszę. To chwila, gdy słodko śpisz lub właśnie pod kocem oglądasz ukochany film, za oknem wiatr/leje/śnieży/padają gromy z nieba, a Ty w ciepełku sobie odpoczywasz, aż nagle pojawia się on.

Najpierw atakuje powoli, wkładając pysk pod kołdrę lub koc, potem dodaje piszczenie i przebieranie łapami.  Nie ma zmiłuj, chociaż na dworze odchodzą sceny rodem z końca świata, musisz wyjść. Gdy Ty potem raz po raz dostajesz deszczem prosto w twarz,  on radośnie skacze sobie po kałużach i obwąchuje piąty krzaczek. Brzmi znajomo :)?

A jakby tak  Doggus Volante? Wypowiadasz dwa słowa, psiak unosi się w powietrze, otwierasz drzwi wejściowe, a on hop w długą, na spacerek! Szybkie siku, obwąchanie latarni i z powrotem do domu. Bezpieczny i zadowolony może wrócić do obgryzania kapcia.

Po co o tym wszystkim piszę? Czarownica ze mnie żadna, a z całego Harrego Pottera, najbliżej mi do Hermiony – pod kątem fryzury i bycia kujonem ;). Czasami jednak wystarczy przestać być cały czas tak mocno serio i pozwolić sobie na odkurzenie naszej pełnej niesamowitych pomysłów wyobraźni.

Bo magia, to żadne różdżki czy tajemnicze zaklęcia.

Magię nosimy w sobie i możemy wyzwolić ją, gdy tylko mamy na to ochotę. Czasami tylko musimy sobie o tym przypomnieć.

 

*Mugol – dla tych mniej zaznajomionych ze światem Harrego Pottera, Mugolami nazywano ludzi  pozbawionych magicznych mocy i najczęściej (chociaż nie zawsze) nie wiedzących o istnieniu świata magii

N.


Ciekawi co tam jeszcze wyczarowałam na blogu?