9 faktów, których nie wiesz o NorthWest

Dziś zaserwuję Wam coś, czego nie było. Będzie lekko, z przymrużeniem oka i dużą dawką humoru – w sam raz na Długi Weekend. Ale, ale będzie też intymnie, bo mam zamiar  zdradzić Wam co nieco na swój temat! W jakim celu? Naiwnie łudzę się, że taka mieszanka lekko podniesie temperaturę podczas Majówki.

No dobra, to zaczynamy:

Jestem NorthWest, mam lekko ponad 30 lat, a ostatnie 2 spędziłam tutaj na blogu. Dziś postanowiłam nieco się ujawnić i sprzedać Wam kilka faktów, których być może jeszcze o mnie nie wiecie. Bawcie się dobrze i mam nadzieję, że po tej lekturze ktoś tu jeszcze ze mną zostanie 😉

9 FAKTÓW O MNIE

-1-

Dam się pokroić za kubełek lodów Häagen Dazs z płynnym karmelem i orzechami. Zresztą za każde inne też, bo jak dla mnie te lody z powodzeniem mogłyby konkurować z jabłkiem w scenie kuszenia Ewy w raju. Żadna babka ich nie odmówi!

-2-

Jako dziecko przez długi czas marzyłam, by w dorosłym życiu zostać treserem delfinów. Jako drugą opcję, brałam pod uwagę karierę projektantki mody. Jak się teraz nad tym zastanowić, to chyba mi nie poszło…

-3-

Idąc dalej ścieżką kariery prawie zostałam pogodynką w TVN. Koniec końców nic z tego nie wyszło i dzięki temu Omenaa Mensah może spać spokojnie 😉 Może to i lepiej, bo kto wie jakby mi poszło przewidywanie pogody?

-4-

Jako nastolatka przez długi czas walczyłam z mamą o kolczyk w pępku. Oczywiście poległam, ale ani razu nie przyszło mi do głowy, że do zajebistego efektu końcowego brakuje mi płaskiego brzucha 😀

-5-

Czas się przyznać. W relacji z pojawiającym się okazjonalnie na blogu lub Instagramie piesełem pełnię rolę drapaka, organizatorki zabawy, źródła rurek z kremem i innych takich. Jednym słowem to spojrzenie pełne uwielbienia do swojego pana skierowane jest nie do mnie, a do… Pana eM. To on rządzi w tym “związku”.

-6-

Czasem myślę, że zdolna ze mnie bestia, bo napisałam kiedyś tekst utworu i….książkę! Pierwszy czyn sięga jeszcze czasów licealnych i niestety, nie podbił list przebojów lokalnej rozgłośni, ale zaświadczam, że niejedna dziewczyna straciła przy nim głowę dla mojego kolegi, który ów utwór wygrywał na gitarze. Książka zajęła mi więcej czasu, ale było warto i wyszła z tego niezła bajka! Dosłownie i przenośni, bo teraz czasami czytają ją moi bratankowie.

-7-

Jestem mistrzem kanapeczek wieżyczek! Gdyby w Master Chef była taka konkurencja, z marszu trafiłabym do finału!

-8-

Jak do tej pory udało mi się być na 5 kontynentach i nie zamierzam na tym poprzestać 🙂 Zwiedziłam ruiny Majów, utuliłam koalę, poczułam smak prawdziwego Porto i wcinałam świeżutkie francuskie croissanty. Przyznaję, zwiedzanie mnie uzależnia i już po cichu planuję kolejne kierunki. Macie podobnie?

-9-

Mój pierwszy mega koncert to Przystanek Woodstock. Miałam 12 lat i stałam z otwartą buzią przez kilka dobrych minut, chłonąc dosłownie wszystko! Tak,  wszechobecny pył też, ale ważniejsze było to, że po tym dniu już nigdy nic nie było takie samo. Przepadłam na całego i teraz zamiast na kiecki i buty przepuszczam pensję na kolejne wejściówki na koncerty. Aż strach to wszystko podliczyć.

 

No dobra nic więcej nie powiem, ale przyznam szczerze, że nieźle się uśmiałam przygotowując ten post i przypominając sobie najróżniejsze historie z własnego życia.

Zresztą co będziecie czytać o moich emocjach, przeżyjcie własne tworząc swoją listę tajnych faktów z życia wziętych. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, ile wspomnień wróci niczym bumerang i jak szybko sami parskniecie śmiechem na całego.

Koniec końców, życie składa się z krótkich chwil, ulotnych momentów, planów i marzeń, które warto od czasu do czasu sobie przypomnieć. Przecież to  wszystko to właśnie my, bo ten cały zlepek doświadczeń, cech i faktów, które choćby były zabawne, śmieszne i częściowo sprzed lat, wpłynęły na to kim jesteśmy teraz.

No właśnie, ciekawe co by się ze mną teraz działo, gdyby moja piosenka została totalnym hitem? Może właśnie szykowałabym się na tegoroczny Opener Festival…

A jak by to było u Was?

N.


Zerknij także na inne posty: